Witam!
Poniewaz na tej grupie uswiadomilem sobie jaki jest
charakter polskich zeglarzy i wypowiedzi z tej grupy
zainspirowaly mnie do napisania ponizszego artykulu, wiec
przesylam go tutaj. Polemiki nie przewiduje w tym miejscu,
z uwagi na zbyt emocjonalny i nieanalityczny stosunek do
kontaktow z ludzmi uczestnikow tej grupy, ale jak ktos
chcialby popolemizowac to zapraszam na inne grupy
dyskusyjne, ktore chetnie wskaze zainteresowanym.
Pozdrawiam,
Grzegorz P. Swiderski, http://www.datapolis.pl/grzes/
Warszawa, N52°11'50" - E021°01'29"
niedziela, 27 stycznia 2002
Zeglarstwo jest sarmackie!
Kultura, praktyka i zwyczaje zeglarskie w Polsce to
najpelniejsze przedluzenie starej kultury sarmackiej
rozpowszechnionej w dawanej Rzeczpospolitej!
Aby zweryfikowac ta teze nalezy najpierw rozstrzygnac co to
jest kultura sarmacka i jakie sa zwyczaje polskich
zeglarzy. Sprobuje zatem krotko scharakteryzowac dawnego
Sarmate, a potem wskaze jego podobienstwa do wspolczesnego
zeglarza.
Sarmata to: Polak, tradycyjny katolik, patriota, skrajnie
przywiazany do wolnosci osobistej, wyposazony w
staropolska fantazje, gdy wsiada na konia, trzyma sie
dumnie, innym stara sie pokazac jako ktos lepszy,
mozniejszy, wyzej postawiony, jest hojny, rozrzutny, bawi
sie i pije na calego, goscinny, szarmancki dla dam,
warchol, odwazny, krzykacz sejmowy, mezny, przywiazany do
ziemi, sklonny do zatargow z sasiadami i zajazdow,
przewyzsza oglada, gestem i poswieceniem dla
Rzeczypospolitej chlopow, chamow i prostakow, przywiazany
do swojego szlacheckiego pochodzenia, dumny ze Zlotej
Wolnosci panujacej w Rzeczpospolitej. Sarmata powinien byc
gruby, duzo pic trunkow niskoprocentowych, duzo jesc i
miec szabelke przy boku. Starodawne powiedzenie: "pijany
jak Polak" oznacza czlowieka, ktory duzo wypil, a mimo to
potrafi sprawnie sie poruszac, trzezwo myslec i sensownie
sie wypowiadac, czyli czlowieka z silna glowa. Sarmata
musi pic duzo, ale sie nie upija. Podstawowe napoje jakie
pije to piwo, miod i gorzalka. W czasie biesiad
obowiazkowe jest wznoszenie toastow za zdrowie
biesiadnikow, przepijanie do innych, glosne spiewanie
piesni biesiadnych, a pijanstwo musi byc zorganizowane z
jakiejs okazji. Prawdziwy Sarmata pije do switu, wsiada na
kon, przejezdza mile, wraca i zaczyna pijatyke od nowa i
dlatego biesiady trwaja po kilka dni. Czesto tez zdarza
sie, ze Sarmata wyrusza na wojne w obronie
Rzeczpospolitej. W czasie wojny odczuwa niewygody, sypia
przy ognisku, myje sie rzadko i wypelnia sluzbe: stoi na
warcie, robi nocne podchody, wypelnia rozkazy przelozonego
(i czesto tez je wydaje jako przelozony innych) i daje z
siebie wszystko bez okazywania slabosci.
Czy nie widac w tym wiele podobienstw do wspolczesnej
kultury zeglarskiej w Polsce? Zamiast konia podstawiamy
zaglowke, za piesni biesiadne szanty, za szable noz
zeglarski i juz mamy typowego polskiego zeglarza.
Przywiazanie do lodek i ich pielegnowanie czy remontowanie
jest podobne do stosunku Sarmatow do swoich koni.
Umilowanie wolnosci, szybkiej jazdy, duma, swiadomosc
przynaleznosci do elity, zdolnosc do ryzyka, fantazja,
sklonnosc do wieczornego biesiadowania w tawernach i przy
ognisku czy choralnego spiewania, mocna glowa do trunkow,
przywiazanie do symboli i specyficznych zasad - wszystko
to sa cechy polskiego zeglarza i jednoczesnie dawnego
Sarmaty.
Zeglarze, tak jak Sarmaci, przywiazuja duza wage do
wygladu. Sarmata wyroznial sie wykwintnym strojem, dumna
postawa i wypielegnowanym koniem i tak samo zeglarz w
porcie musi zostawic jacht w idealnym ladzie - zagle musza
byc sklarowane, liny zbuchtowane, poklad umyty a sam
zeglarz przed wyjsciem do tawerny myje sie i schludnie
ubiera. Mycie pokladu ma wielowiekowa tradycje i zgodnie z
legenda poklad nalezy szorowac specjalnym piaskowcem
przywiezionym z Ziemi Swietej.
Wspolczesny zeglarz wyplywa na rejs morski, w czasie
ktorego nie dba o wygode i wypelnia sluzbe: wykonuje
rozkazy (albo je wydaje), wypelnia wachty, czy to dzien
czy noc, czy to sztil czy sztorm, rzadko sie myje, jest
odwazny i nie okazuje slabosci. Zeglarze polscy sa
patriotami i przywiazuja duza wage do polskich symboli -
plywaja pod polska bandera, uzywaja proporcow polskich
klubow, a nawet tworza swoje prywatne, rodzinne proporce.
W obcych portach, nawet jak plywaja pod obca bandera,
zawsze umieszczaja na jachcie jakis polski symbol, tak by
inni Polacy ich rozpoznali. A jak rozpoznaja taki symbol
na innym jachcie w porcie, to zawsze dochodzi do
spotkania, ktore konczy sie pijacka biesiada, w czasie
ktorej spiewa sie polskie szanty oraz piesni biesiadne i
patriotyczne, tak, ze cala tawerna i port wie, ze spotkali
sie Polacy. Jednoczesnie zeglarze polscy latwo nawiazuja
kontakt z zeglarzami innych narodowosci, ciekawia sie ich
kultura i zwyczajami, chetnie wymieniaja sie opowiesciami,
piosenkami i doswiadczeniami zeglarskimi.
Zeglarze tak samo jak Sarmaci powoluja sie na starodawne
tradycje, czesto mityczne i zmyslone, przestrzegaja
specyficznych zasad, maja wlasna etykiete, sa z siebie
dumni, wywyzszaja sie nad innymi, sa czuli na zniewagi,
wtedy gdy mozna sa porywczy, a gdy warunki na to nie
pozwalaja zachowuja kamienny spokoj i opanowanie, potrafia
fantazjowac i snuc niestworzone opowiesci o swoich
przygodach oraz sa targani sprzecznosciami: z jednej
strony czuja ciagla chec podrozowania i przemieszczania
sie w przestrzeni, kochaja powiew wiatru na twarzy, a z
drugiej strony po podrozach lubia wracac do czegos stalego
i stabilnego - swojej rodziny, domu i ziemi.
Prawie kazdy polski zeglarz oprocz dalekich wypraw morskich
praktykuje tez czasami plywania srodladowe na polskich
jeziorach. Takie wyprawy mozna porownac do sarmackich
hulanek po okolicy. Sarmata wprawiony w wojnach na Dzikich
Polach czul sie w swojej okolicy jak
ryba w wodzie,
niczego sie nie bal, wszystko znal i nikt mu nie byl
grozny, nawet po pijanemu. U siebie byl w pelni wolny i
swobodny - mogl robic wszystko co chcial, a jedynym
ograniczeniem byla moralnosc. Tak samo polski Wilk Morski
bedac na jeziorach nie boi sie zadnej burzy czy Bialego
Szkwalu, ktore sa niczym w porownaniu z morskimi
przygodami. Wilk Morski uwaza zeglarzy srodladowych
(ktorych nazywa szuwarowo-bagiennymi) za gorsza odmiane
zeglarzy. Wsrod zeglarzy panuje hierarchia jak wsrod
dawnej szlachty, ktora formalnie byla rowna, ale
faktycznie byli szlachcice lepsi i bardziej zasluzeni oraz
byla zubozala szlachta zasciankowa. Tak samo wsrod
zeglarzy ten, kto przeplynal przyladek Horn, czy rownik,
jest duzo wazniejszy i lepszy niz zwykly zeglarz baltycki,
a ten z kolei jest duzo lepszy niz zeglarz
szuwarowo-bagienny. Istnieja zeglarze prawdziwi i
nieprawdziwi czyli uzurpatorzy, ktorzy po przeplynieciu
tygodniowego rejsu po Mazurach nazywaja sie nieslusznie
zeglarzami i opowiadaja w tawernach morskie opowiesci
przeczytane w ksiazkach marynistycznych jako wlasne
przygody, tak jak dawniej istnieli prawdziwi szlachcice i
chlopstwo, ktore sie pod szlachte podszywalo. Ale mimo
hierarchii wszyscy Sarmaci byli Panami Bracmi i stanowili
jeden rod szlachecki - tak samo wszyscy polscy zeglarze sa
jedna wielka zeglarska bracia.
Kazdy zeglarz, czy prawdziwy czy falszywy, na swoich
polskich jeziorach jest w pelni wolny i swobodny i tego
nie jest w stanie zniszczyc ladowy socjalizm ograniczajacy
wolnosc, ktory obecnie niszczy Rzeczpospolita. Jedynym
ograniczeniem zeglarskiej wolnosci jest moralnosc, a z
bzdurnych socjalistycznych przepisow kazdy zeglarz sobie
bimba. Dawna polska, sarmacka Zlota Wolnosc, ktora
panowala w Rzeczpospolitej przeniosla sie dzisiaj z ladu
na wode i tam jest wciaz pielegnowana i przechowywana,
tak, ze bedzie mogla sie kiedys odrodzic na ladzie
niszczac socjalizm i jego niewolnicze prawa. Na zeglarzach
spoczywa dzis wazne dziejowe zadanie strzezenia i
pielegnowania wolnosci osobistej i sarmackiej kultury, tak
by mogla ona kiedys posluzyc do wskrzeszenia naszej dawnej
potegi i chwaly.
Grzegorz P. Swiderski
Warszawa, niedziela, 27 stycznia 2002 roku